piątek, 5 sierpnia 2016

Rozdział Dwudziesty Czwarty

"Zostaliście wieczni, powiem tylko "Dziękujemy!"
Brak mi teraz słów, zawsze z Was dumni będziemy!
To nie żaden sen, Polska znów jest Mistrzem Świata!
Drużyna Antigi w sercach zostanie na lata!"


Kolejna piłka meczowa, z dwunastu tysięcy gardeł wydobywa się tylko jedno słowo: "Ostatni!". Wszystkie oczy zwrócone są na katowicki Spodek. Wallace zagrywa, mamy przyjęcie, Guma rozgrywa do Mariusza i... Koniec! Ogromna euforia wybuchła na trybunach. Spełniły się marzenia każdego kibica, każdego Polaka. Jesteśmy mistrzami świata! Cała hala skandowała "dziękujemy, dziękujemy". 

Po ceremonii kibice jeszcze raz odśpiewali "Mazurka Dąbrowskiego". To był moment, który zapamiętam do końca życia. Po ciele przeszły mnie dreszcze, a po policzkach spływały łzy, łzy szczęścia. Nie mogłam uwierzyć w to, co dokonała ta reprezentacja. Byłam z nich dumna, z każdego z osobna. Chciałam przytulić każdego z osobna. 

Zeszłam na parkiet i pogratulowałam kolegom ze Skry, a zwłaszcza Mariuszowi i Karolowi, którzy otrzymali nagrody indywidualne. Pogratulowałam Michałowi, który poprosił mnie bym czekała na niego pod halą. 

Stanęłam na uboczu, gdzie nie było ludzi. Michał podbiegł do mnie i od razu mnie przytulił.

- Martyna, uszczypnij mnie, bo nie mogę uwierzyć.
- Uwierzysz. Jestem z ciebie dumna - pocałowałam go w policzek.

Patrzyliśmy sobie w oczy w milczeniu. Nie potrzebowałam niczego więcej, chciałam by ta chwila trwała wiecznie.

- Chcesz przymierzyć? - Michała zaśmiał się, zawieszając na mojej szyi złoty krążek.
- Obiecaj mi coś.
- Co?
- Obiecaj, że przywieziesz mi taki z Rio - wyszczerzyłam się.
- Dla ciebie wszystko skarbie - powiedział i pocałował.

Zakręciło mi się w głowie. Zachwiałam się, gdyby nie Michał to poleciałabym na ziemię.

- Martyna? Wszystko w porządku? - Zapytał lekko przestraszony.
- Tak, tak. Po prostu za dużo wrażeń jak na jeden dzień - uśmiechnęłam się delikatnie, a on wtulił mnie w swój tors.



- Kurde, stary nie wierzę. 
- Ja też nie. Hah! Jesteśmy mistrzami świata! 
- Kto by pomyślał, co nie?
- Jeszcze rok temu nawet o tym nie marzyłem, a teraz...
- Ej, to nie jest Winiar?
- No. A z kim on tam jest? To nie jest przypadkiem...
- ... Martyna?!
- Ej, czekaj co ty robisz? - Złapał mnie za rękę, który wyciągnąłem telefon. - To nie twoja sprawa nie mieszaj się w to.
- Dzwonię do Dagmary. Myśli, że co? Że może mieć wszystko? Ona mnie nie zauważała, to z nim też nie będzie.
- Przestań, nie wygłupiaj się. 

Wykręciłem numer do żony Winiarskiego.

- Słucham?
- Cześć Dagmara, musimy pogadać.
- O, Andrzej. Co tam?




______________________________________

Cześć! Wracam z nowym rozdziałem :) Michał z mistrzostwem, ale dobrze być nie może. Dagmara dowiedziała się o Martynie i Michale. Spodziewaliście się, że to Andrzej będzie tym, który jej to powie? 
Malutkimi kroczkami zbliżamy się do końca historii. Do następnego! 


~Cяαzу Aηgєℓ